One love ♥

Before they outlaw the kiss, baby give me one last hug

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Hej Wam. To już naprawdę OSTATNIA notka na tym blogu. Założyłam nowego i jeśli macie ochotę zajrzyjcie. Chciałam podziękować 43 osobom, które dały mi szansę. A jeśli chcecie mi dać już tą ostatnią to zapraszam : http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/ http://sosucks.bloblo.pl/
Opowiadanie o internetowej miłości, jak chcecie zajrzyjcie :D
Tagi: .
18.01.2013 o godz. 21:23
Obudziła się czując dużą niewygodę i chłód. Przez kilka minut nie wiedziała gdzie jest i skąd się tu wzięła. Dopiero po chwili, gdy spojrzała w prawo zobaczyła oświeconą ulicę Paryża. Dobrze znała ten widok, codziennie wieczorem tu siadała i wpatrywała się w te same latarnie, w te same pasy ulicy.
Zaklęła cicho pod nosem karcąc się za to, że ze względu na jej wygodę przerwała swój sen, w którym spełniały się jej marzenia. Przeniosła się na łóżko okrywając się kołdrą, lecz nie potrafiła zasnąć. Chciała, ale lęk przezwyciężał wszystko. Bała się, że jej umysł ponownie zawiedzie pozwalając jej tak wspaniale śnić. Za oknem było coraz jaśniej, słychać było coraz więcej samochodów. A, ona nadal przewracała się z boku na bok pragnąc tylko snu. W końcu zadzwonił budzik, jeszcze nigdy sie tak nie cieszyła słysząc jego dźwięk. Natychmiastowo podniosła się z łóżka i sięgnęła do szafy skąd wyjęła swój ulubiony sweter ze złotymi ćwiekami. Delikatnie pogładziła go czując jego cudowną miękkość, następnie wyjęła brązowe rurki ,które też były przez nią lubiane.
Po przygotowaniu się do dnia zeszła na dół. Zastała ciszę. Nie zdziwiła się. Było to dla niej normalne. Coraz częściej czuła, że mieszka tu sama. Rutynowo przeszła do lodówki wyjmując butelkę z wodą, ujęła ją w dłoń i zrobiła kilka łyków czując jak ciecz płynie przez jej przełyk. Idąc przez salon wzięła z sofy torbę, a już po chwili znalazła się w przedsionku. Z wieszaka zdjęła ciepłą, granatową kurtkę, a na topy naciągnęła czarne kozaczki na małym koturnie.
Szła co chwilę wchodząc w zaspę, była zmęczona, senna chciała być już w domu. W oddali widać było już budynek szkoły. Nienawidziła jej. Nie za poranna wstawanie, nie za oceny. Za to ,że wszyscy tak bardzo lubili patrzeć na jej smutek, na jej łzy , na to jak się poddaje i ma już wszystkiego dość. Po każdym kroku jej nogi uginały się coraz bardziej, nie mogła wytrzymać tej presji, tego stresu. W ostatniej możliwej okazji zrezygnowała i skręciła w jedną z wąskich uliczek. Jej serce natychmiast wróciło to tradycyjnego rytmu. Ucieszyła się, że przynajmniej dzisiaj będzie mogła zapomnieć o psychicznym bólu. Szła wzdłuż chodnika uspokajając się coraz bardziej. Mijała coraz więcej kolorowych światełek, plastikowych mikołajów i tekturowych śnieżynek. W końcu zatrzymała się przed ciemnymi, drewnianymi drzwiami. Jako jedyne nie były ozdobione. I tym się właśnie wyróżniały. Alyssa popchnęła delikatnie drzwi. Lewą nogę dała na przód i już znalazła się we wnętrzu kawiarenki, która przywoływała masę najcudowniejszych wspomnień z jej życia.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się siwowłosa pani Barbara, która była właścicielką tego uroczego miejsca. W powietrzu unosił się zapach świeżych mandarynek, w tle leciała cicha, świąteczna muzyka. To miejsce nie było znane dla Paryżanin, było spokojne i zdecydowanie odległe od centrum. Nieważne, że tam gorąca czekolada smakowała najlepiej na świecie, wszystkie przemyślenia tylko tam było można najprościej rozwiązać. To miejsce nigdy nie miało w sobie więcej niż kilka osób. Rzadko ktoś słyszał tam jakąkolwiek rozmowę. - To co zawsze ? - dodała kobieta uśmiechając się i spoglądając przez grube okulary swoimi błękitnymi jak niebo.
Dziewczyna pokiwała kilkakrotnie głową i uśmiechnęła się delikatnie robiąc głęboki oddech.

Biegł tymi wszystkimi alejami. Nie wiedział co z sobą zrobić. Marzył o śmierci, o tym by jak najszybciej przestać czuć ten ból. Tego dnia chciał być egoistą. I choć tak bardzo kochał rodzinę i fanów dzisiaj ta Jego miłość jakby prysnęła, smutek przerastał wszystko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej, mam nadzieję, że będzie jakiś komentarz. Rozdział przeciętny i obiecuję, że już w kolejnym zacznie się coś dziać. Tylko dajcie mi szansę (:
Tagi: 2
02.12.2012 o godz. 18:34
Uwielbiał te wszystkie krzyki fanek, to wszystko sprawiało, że czuł się taki niesamowity i niepowtarzalny. Gdy widział zaszklone oczy tych dziewczyn chciał je wszystkie przytulić i podziękować za to, że są. Ale było ich zdecydowanie za wiele. Często przed snem zastanawiał jakby to było je wszystkie poznać, jakby to było wiedzieć o nich wszystko. Te miliony znały Go, a on żadnej z nich. Zawsze zapomniał o ich imionach i twarzach.
Zszedł ze sceny, ale i tak nierówne wywoływanie Jego imienia nie ucichło jeszcze przez dłuższą chwilę. Zimny pot oblewał jego skronie i spływał po czole oddając tylko cichy dźwięk po upadku na ziemię. Przetarł twarz ręcznikiem i opłukał się zimną wodą po czym ponownie użył ręcznika. Założył czyste ubrania i od razu sięgnął po swój telefon, aby podziękować Paryżowi na twitterze za cudowne dwie godziny. "1 nieodebrana wiadomość tekstowa-Selena ; *" - przeczytał w myślach i delikatnie dotknął palcem napis "wyświetl". Od razu zauważył, że wiadomość jest dość długa.
- Justin. - zaczął po cichu -To już koniec, proszę nie dzwoń i nie kontaktujmy się już więcej. Jeśli możesz nie mów o tym nikomu. To była tylko zabawa. - przeczytał.
Automatycznie z jego oczu poleciały łzy, jedna za drugą. Zaczęło spływać ich coraz więcej. Nie wiedział co zepsuł. Nigdy nie zachował się wobec niej nie fair.
- Kurwa ! - wykrzyczał po czym usiadł na krześle - te dwa lata były tylko zabawą ! - zacytował kawałek sms'a. - Do świąt Bożego narodzenia pozostało pięć dni, taki jest jej prezent dla mnie ?
Bieber podniósł się z plastikowego siedzenia i wyszedł z garderoby pozostawiając za sobą tyko huk zamykanych drzwi.
- Scooter, będę czekał w autobusie. - powiedział i wyminął menadżera w tylnych drzwiach wyjściowych z hali.

Alissa znów siedziała na parapecie i wpatrywała się oświeconą wieżę Eiffla ,którą dobrze było widać z jej okna.
- I jak czujesz się po koncercie Justina ? - zapytała jej mama.
- Mamo, to było takie magiczne, nadal nie potrafię w to wszystko uwierzyć. - wyszeptała brunetka i spojrzała na plakat piosenkarza ,który wisiał naprzeciw jej.
Po chwili Alissa znów została sama w półmroku. Jej pokój był oświetlony jedynie światłami z ulicy, których wcale nie brakowało. Pierwszy raz siedziała w tym miejscu szczęśliwa. Zawsze miała w ręce czarny zeszyt, w którym wypisywała to jak bardzo nienawidzi życia, jak bardzo nienawidzi tych wszystkich ludzi ,którzy chcą ją wykończyć. Przecież ona była tylko dziewczyną, nie miała niczego żeby im zaszkodzić. Posiadała to co inni- oczy, nos, usta...Tego dnia w zeszycie napisała tylko jeden cytat : "Co umysł jest w stanie sobie wyobrazić jest w stanie tego dokonać", a pod spodem wkleiła bilet, który był kluczem do spełnienia marzeń.
Obudziła się tak cholernie szczęśliwa - pierwszy raz od dwóch lat. Wiedziała, że niedługo wszystko się skończy ,ale i tak starała się wszystko wykorzystać do samego końca. Wzięła z szafy czarne rurki i miętowo-biały sweter w paski. W łazience wykonała toaletę poranną i założyła ubrania.Zeszła na dół i zalała swoje ulubione, karmelowe płatki mlekiem. W czasie gdy jadła załączyła sobie radio. Właśnie rozmawiali o Justinie. Jej serce zatrzymało się i ponownie zaczęło bić - było tak zawsze gdy brunetka usłyszała Jego imię i nazwisko.
- Pierwsza osoba, która wyśle na nasz numer 7463 poprawną datę urodzenia Justina Biebera będzie miała szansę na spotkanie z nim w Paryżu. - Alissa podekscytowała się, a jednocześnie prychnęła bo taka zagadka była dla niej błahostką. Jego datę urodzenia znała lepiej niż swoją. Wyjęła telefon i szybko wpisała treść po czym wcisnęła "WYŚLIJ".
Nie wierzyła, że się uda. Przecież tyle szczęścia dla niej było niedorzeczne. Owszem, chciała. Ale jej czas był wczoraj, nie dzisiaj.
Zdecydowała, że tego dnia jeszcze zrezygnuje ze znęcania się nad nią. Chciała zaznać jeszcze trochę spokoju i wolności. Lubiła samotność, tylko wtedy czuła, że jest bezpieczna. W gronie nigdy nie zaznała uczucia odwzajemnionej miłości czy przyjaźni. Ona sama wmawiała sobie, że to jej wina. Twierdziła, że nawet ona nie chciałaby się ze sobą przyjaźnić.
Minęła godzina, dwie.. Wtedy Alissa już totalnie przestała wierzyć w spotkanie z Bieberem. Po paru chwilach poczuła wibracje telefonu. Szybko wyjęła go i był to numer nieznany.
- Cześć, brałaś udział w konkursie ,w którym można wygrać spotkanie z Jusinem ?
- Tak ! - pisnęła podekscytowana.
- Więc wyślij nam swój adres i spodziewaj się Justina o godzinie szesnastej. - zaśmiał się dziennikarz i przerwał połączenie.
Ona wciąż nie wierzyła w to, że istnieje szczęście, które trwa aż dwa dni.

____________
Przepraszam, że wyszedł taki nijaki. Ale i tak wiem, że mało kto tu zagląda, więc po mimo, że się staram nie wychodzi mi nic. Przepraszam wszystkie osoby, które przeczytają choć jeden wyraz w tym rozdziale.
Tagi: 1
16.11.2012 o godz. 15:56
ON: Coś co trwało dwa lata nagle przestało istnieć. Ktoś, kto dla niego był czymś więcej niż wszystkim skończył zabawę. Najbardziej zabolało to, że to wszystko, te pocałunki, noce, randki były tylko rozrywką, która jej do niczego nie zobowiązywała. A, on oddał jej całe swoje serce, każdą chwilę i każdą myśl wypełniał jej uśmiechem, zapachem jej perfum, gładkością jej włosów i delikatnym głosem, który mówiąc "kocham cię" kłamał. On nie potrafi pojąć jak można oszukiwać mówiąc tak ważne słowa. Nie wiedział czym zawinił. Starał się aby miała wszystko. Pozwalał jej na wiele, mogła chodzić na imprezy w towarzystwie innych facetów. Po prostu obdarzał ją wolnością, chciał żeby była już zawsze dlatego pozwalał na tak wiele.

ONA: To, że słucha tego czego nie tolerowali inni sprawiło ,że sięgnęła dna. Nie raz próbowała się od niego odbić. Lecz wszystko to tylko nieudane próby. Kupowała w coraz droższych sklepach, malowała się, robiła imprezy- ale nikt nie chciał się na nich pojawiać. Nie długo jej marzenie się spełni. Będzie to trwało tylko dwie godziny i znów wróci do rzeczywistości, która dla niej jest koszmarem. Nieudane próby samobójstw, a wszystko to dla tego chłopaka- Justina. On był dla niej Bogiem. Nie chciała słyszeć tego, że ktoś go obraża. Po prostu stawiała się gdy usłyszała jakąkolwiek obelgę rzuconą w jego stronę. I to przez niego życie stało się piekłem.

_______
Spotkają się, nie raz. Zamienią kilka słów, spojrzą sobie w oczy. Czy odnajdą w sobie nawzajem kogoś kto stanie się kimś na kim będzie można polegać ? Czy raczej będą to kolejne kłamstwa w ich życiu ?
Tagi: prolog
09.11.2012 o godz. 21:38