`Depend On You ♥

Nie udawaj kogoś innego, bo wiem kim jesteś i nic tego nie zmieni.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Spojrzał na mnie z tą samą pogardą, z jaką patrzy na mnie co dzień. Może jedynie wczoraj stał się kimś innym i zaufał mi.
-Musimy pogadać. -powiedział z powagą. -Zapomnijmy o naszej wczorajszej rozmowie. Tego nie było. -odparł i wstał z ławki Następnie skierował się do wyjścia z parku. Odprowadziłam go wzrokiem do momentu aż nie stracił się za zakrętem w prawo.
Nie wiedziałam o co mu chodzi, bo przecież wczoraj dobrze nam się rozmawiało. Czy zrobiłam coś źle?! Jasne, znamy się zaledwie osiem dni, ale czułam, że już mogę go nazwać przyjacielem.
Powolnym krokiem, trochę zawiedziona wróciłam do domu. Rozłożyłam się na miękkiej sofie w salonie i przełączając kanały rozmyślałam o tym, że mam zapomnieć.
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, wręcz niedosłyszalne. Podeszłam do nich i pociągnęłam za złotą klamkę. Ukazała mi się moja przyjaciółka- Emma. Spokojnie mogłam nazwać ją wariatką. Chociaż różniłyśmy się niesamowicie, rozumiałyśmy się. Była zupełnie inna. Chodziła na imprezy, potrafiła się świetnie bawić wtedy gdy ja ślęczałam nad lekcjami.
Dawno nie rozmawiałyśmy iż przeszkodą były próby. Emma zawsze była, jest i będzie ładniejsza i zgrabniejsza ode mnie. Zawsze było coś czego mogłam jej pozazdrościć. Ucieszyłam się na jej widok i mocno ją przytuliłam do siebie.
-Sam! Musimy coś porobić! -krzyknęła ,a mnie na twarzy zawitał uśmiech, że w końcu będę mogła się rozluźnić i odrobinę zabawić.
-Co proponujesz? -spytałam nieco cicho uśmiechając się od ucha do ucha.
-Jest impreza, u Toma!
-U Toma ? Przecież on mnie nienawidzi. -odparłam smutno - chyba nic z tego nie będzie. -westchnęłam.
-Ty chyba żartujesz ! -powiedziała rozbawiona przyjaciółka. -Odkąd zadajesz się z Bieberem wszyscy cię lubią. To znaczy Tom cię polubił, bo już wcześniej byłaś lubiana. -tłumaczyła machając rękoma.
Nadal nie wiedziałam czy się na to zgodzić. Jednak po przemyśleniu wszystkiego uległam.
-No okej, idę ! -krzyknęłam uradowana.
-To o wpół do dwudziestej będę po ciebie -mrugnęła i wyszła z mojego domu uradowana.
Pobiegłam truchtem na górę aby wybrać coś odpowiedniego. Udało się. Wybrałam według mnie dość fajny zestaw. Teraz tylko jeszcze pozostało przekonać mamę.
Poszłam więc do ogrodu bo tam właśnie była i usiadłam obok niej.
-Mamo.... -przeciągałam nerwowo. -Bo jest takie małe pidżama party u Angeliki. -skłamałam.
-Pidżama party? Myślałam, że już z tego wyrosłaś -zaśmiała się moja mama przewracając kartki w gazecie.
-No wiesz: filmy, popcorn, malowanie paznokci i takie tam. -uśmiechnęłam się.
-A będą chłopcy?
-Oczywiście, że nie. -zapewniłam.
-No to możesz iść.
Ucałowałam mamę i pobiegłam do domu,a tam od razu wparowałam do łazienki i rozebrałam się. Już po chwili byłam w kabinie, a ciepła woda spływała po moim ciele. Delektując się zapachem płynu kokosowego szorowałam moje ciało. Potem szybko umyłam włosy. Owinęłam się w kremowy ręcznik i przemaszerowałam do mojego pokoju. Usiadłam przy laptopie ,pozwoliłam moim włosom naturalnie wyschnąć. Serfując po internecie słuchałam piosenki "Rihanna - We found love". Po dwóch godzinach włosy były już całkowicie suche. Pozwoliłam naturalnym falom opaść na moje nagie ramiona. Ubrałam się i zaczęłam malować paznokcie na mój ulubiony kolor czyli czerwony.

Godzinę później
Zeszłam na dół aby otworzyć Emmie. Wyglądała cudownie. Miała śliczną małą czarną, którą idealnie podkreślały srebrne dodatki. Jako buty wybrała czarne koturny z czerwoną podeszwą. Jej usta podkreślone były czerwonowawą szminką, a oczy mocnym tuszem i wyrazistym cieniem w kolorze turkusowym.
-No to idziemy na imprezę! -uśmiechnęła się ciągnąc mnie za rękę.
Szczerze mówiąc nie wiedziałam jak będzie. Ale byłam tego ciekawa.

____________________
Jest rozdział #3. Taki sobie.
Dziękuję @thatbeeasy za pomysł <33
Tylko czekajcie co się zdarzy na imprezie ;D
5 komentarzy= NN
Tagi: III
26.05.2012 o godz. 16:49
Już przez tydzień ciężko pracujemy nad sztuką. Muszę przyznać. Idzie nam nieźle. Ale wciąż nie ćwiczyliśmy z Justinem sceny, której się obawiam. Być może wiecie, że chodzi o scenę pocałunku. Całą rolę już pamiętam, zupełnie tak jak reszta.
W tym tygodniu ostro opuściłam się z nauką. Nie odrabiam prac domowych ,a jeśli już to niestarannie. Wszystko zaczęłam olewać i mieć gdzieś.
-Może poćwiczymy dziś u mnie w domu ? –zaproponował Bieber łapiąc mnie za ramię tuż po próbie.
-No dobrze –uśmiechnęłam się.
Dopiero tego dnia zauważyłam jego lśniące oczy. Umówiliśmy się na godzinę siedemnastą. Nie byłam jeszcze w jego domu, ogółem, mało rozmawiamy, a chciałabym to zmienić. Zapisał mi swój adres na małej karteczce i poszedł z powrotem do szkoły bo miał jeszcze jedną lekcję.
Gdy doszłam do domu była czternasta, a więc zostały mi trzy pełne godziny. Postanowiłam wziąć szybciutki prysznic. Tak też zrobiłam. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Na myjkę nałożyłam odrobinę żelu kremowego i okrężnym ruchem umyłam swoje ciało. Następnie nalałam na dłoń szamponu owocowego i wtarłam go we włosy. Opłukałam się i otuliłam się śnieżnobiałym ręcznikiem. Udałam się do pokoju, a dokładnie w kierunek szafy. Wybrałam z niej dość prosty zestaw. Ubrałam się w niego. Zegarek pokazywał, że mam jeszcze ponad dwie godziny. Przećwiczyłam sobie rolę. Jednak nadal miałam czas. No to załączyłam telewizję. Nie leciało nic ciekawego ,ale jednak czas upłynął. Pozostał mi kwadrans , w sam raz aby dojść. Wzięłam czarną torbę i spakowałam tam scenariusz, telefon i błyszczyk.
Szłam równą ,ciemnoszarą ulicą.
Stanęłam pod wielkim domem w jasnym kolorze. Zapukałam i zobaczyłam go. Bardziej uśmiechniętego niż zwykle. Chciałam spytać co jest powodem jego szczęścia, ale.. nie miałam odwagi.
Weszłam do środka. Tuż przy wejściu przywitała mnie radosna matka Justina.
-Dzień dobry. Jestem Samantha. –uśmiechnęłam się podając kobiecie prawą dłoń.
-A, ja jestem Pattie, mama Justina –również z uśmiechem odwzajemniła mi gest.
Poszliśmy na górę do pokoju Justina, można było mu go pozazdrościć. Usiadłam na miękkim łóżku okrytym zielonawym kocem. Wyciągnęłam scenariusz i ćwiczyłam przed przyjściem Justina, który zszedł na chwilę na dół. Po paru minutach przyszedł z sokiem i ciastkami. Rozpoczęliśmy próbę. Zaczęłam mówić swoją kwestię. Po wymianie słów nadszedł moment, którego obawiałam się najbardziej. Może się domyślacie ,że chodzi o pocałunek. Nasze twarze się do siebie zbliżały. Już robiłam dzióbek z ust, a on oddalił się. Niemożliwe żeby coś go odstraszyło. Przecież żułam gumę, myłam zęby.
-Ja nie mogę. –westchnął błądząc spojrzeniem pokoju.
-Dlaczego !? Przypominam, że to tylko sztuka. –uśmiechnęłam się gładząc jego lewe ramie.
-Wiem, wiem. Ale ja mam dziewczynę. To znaczy.. dla ustawki. –smutno przewrócił oczami gładząc swoją czarną koszulkę.
Nic nie odpowiedziałam tylko zrobiłam minę „are you fucking kidding me?!” Jak można rozkazać komuś kochać ?! To nie możliwe. Przecież on jest człowiekiem. Zupełnie jak ja. Może i się różnimy, ale jesteśmy tacy sami. To głupie stwierdzenie „inni ale tacy sami”. Czy to w ogóle ma sens?!
-Nie wiem co powiedzieć. –stwierdziłam odgarniając opadający kosmyk włosów na moją twarz.
-Lubię ją. Ale.. jako koleżankę. Nikogo więcej.
-Przykro mi.
Było mi smutno. Niby słabo go znałam ,ale czułam, że jest dobrym chłopakiem tylko nie wie jak się komuś postawić. Ciekawe czy ten cały menadżer byłby w stanie się aż tak poświęcić i być z kimś dla sławy i pieniędzy. Ostatnimi czasy nie byłam doświadczona co do plotek, więc może dlatego nie wiedziałam ,że on kogoś ma. W sumie miałam ochotę powiedzieć mu, że trzeba się postawić, a nie robić to co inni każą. Ale nie chciałam go jeszcze bardziej przygnębiać.
-Wiesz, zostawię cię samego z tymi wszystkimi myślami. Przemyśl sobie wszystko. –powiedziałam poprawiając miejsce ,na którym siedziałam.
Udałam się do drzwi wyjściowych. Rzuciłam mu tylko krótkie spojrzenie, a po chwili już wracałam do domu. Od razu po wparowaniu do pokoju weszłam na stronę plotkarską.
-Selena Gomez i Justin Bieber –odparłam cicho czytając artykuł o ich rzekomych „zaręczynach” niemal nie wybuchnęłam głośnym śmiechem. Postanowiłam się wypowiedzieć w komentarzu. A co mi tam.

„Nie znacie ani jednego z nich, a jesteście tak dobrze poinformowani o tym co robią, jak się mają. Weźcie nie wciskajcie kitów tylko zajmijcie się sobą. Widocznie nie wiecie jak oni są traktowani. Nie wpadliście na to, że to być może ich sprawa, co robią ,jak i kiedy ?! Może coś im każą ,a oni nie chcą. W dodatku zmyślacie jakieś pierdoły żeby ich bardziej przygnębiać. Pozdro z dalszym zmyślaniem .”

Po dodaniu tego komentarza byłam zadowolona. A, tuż po chwili czytelnicy tej jakże fałszywej strony zaczęli klikać „lubię to” . Byłam z siebie dumna, że w być może komuś przemówiłam do rozsądku i zacznie wierzyć w moje słowa. No tak, mogłam napisać ,że znam Biebera , i że wiem ,że jego związek to ustawka. Ale kto by mi uwierzył ?!
Zadowolona zamknęłam laptopa i zeszłam na dół w celu zjedzenia kolacji. Przyrządziłam sobie kilka kanapek i kakao. Po spożyciu wróciłam do góry i przebrałam się w piżamę składającą się z bokserki i krótkich spodenek w kratkę. Ułożyłam się wygodnie pod kołdrą i usnęłam.


Dziś sobota. Promienie słońca otulały moją twarz. Z uśmiechem przeciągnęłam się i usiadłam. Sięgnęłam na szafkę nocną po telefon. Był i sms. Od… Justina ! Szybko odczytałam jego treść:
„A, cześć ! Co dzisiaj robisz ? ; ))”
Po chwili zastanowienia odpisałam:
„Siemka ;) Idę biegać. ;D a coo ? ; D”
Nie czekałam na odpowiedź dłużej niż pięć minut.
„No to idziemy razem, chyba, że nie chcesz”
„chcę ,chcę ; D”
„to za pięć minut będę ; )”

Myślałam, że zwariuję. Pobiegłam do łazienki, a tam umyłam zęby, spięłam włosy w niesfornego kucyka i ubrałam się do biegania. Razem ze skończeniem szykowania się zadzwonił dzwonek. Oblizałam usta i pociągnęłam za klamkę. Ujrzałam uśmiechniętego Biebsa. Przytulił mnie na przywitanie, co lekko mnie zdziwiło, ale odwzajemniłam niedługi uścisk.
-To co do parku? –spytał rozpromieniony schodząc ze schodów.
-Może być. –uśmiechnęłam się i zakluczyłam drzwi.

Po półgodzinnym biegu usiedliśmy na ławce i…..


__________________________
Dziękuję za komentarze ; D A jednak udało sięę ^ ^
W następnym rozdziale powinnam wymyślić coś fajnego ; *
5 komentarzy - NN
Tagi: II
25.05.2012 o godz. 22:46
Właśnie rozpoczęło się przesłuchanie do „Romeo i Julia” . Będziemy to przedstawiać na koniec roku szkolnego. Ja, jako reprezentantka szkoły chciałabym dopilnować aby wszystko wyszło perfekcyjnie.
Ja osobiście staram się o rolę Julii. Podobno ten cały Bieber stara się o Rome’a. Nie udało mi się jeszcze go poznać, ale wydaje mi się, że po mimo sławy i pieniędzy jest miłym chłopakiem. Może dzięki tej sztuce uda mi się go poznać. Z charakteru wydaje się ciekawy i tajemniczy. Po za nim i mną do głównych ról startowało mnóstwo uczniów naszej szkoły.
Nadeszła moja kolej. Stanęłam przed jurorami, którymi byli nauczyciele. Powiedziałam swoją kwestię i ponownie usiadłam na krześle, przyszła kolej Justina. On poradził sobie świetnie. W prawdzie nie wiedziałam, że ma taki talent. Byłam pewna, że to właśnie on dostanie główną rolę męską.
-Romeem zostaje.. –mówiła podekscytowana nauczycielka od sztuki, a zarówno właścicielka kółka teatralnego –Justin Bieber!-niemal ,że wykrzyczała.
No tak, moje przypuszczenia nie były mylne. Zasłużył na to i jestem pewna swoich słów.
-A, Julią zostaje…. Samantha Holt! –wykrzyczała równie głośno.
Ucieszyłam się. Był powód do radości. Nauczycielka ogłosiła reszcie kto ma jaką rolę. Jednak ja byłam chyba najbardziej zadowolona. A, więc teraz będę musiała poświęcić dużo czasu na to wszystko, myślę, że warto.
-Próba jutro. Tutaj o szesnastej! –krzyknęła pani Sience tak głośno aby każdy usłyszał.
-Dobrze. –wszyscy odpowiedzieliśmy chórem i udaliśmy się do wyjścia.
Było około godziny osiemnastej. Poszłam jeszcze tylko do szafki aby wziąć torbę i chciałam wychodzić. Przy drzwiach ujrzałam Justina.
-Wygląda na to, że będziemy razem występować –uśmiechnęłam się zatrzymując go.
-Tak, na to wygląda. –powiedział z pogardą. Zrobiło mi się trochę smutno, że traktuje to wszystko tak oschle.


Następnego dnia.
-A, więc do wystawienia sztuki zostały dwa tygodnie. To niewiele czasu. –powiedziała nasza nauczycielka, pani Sience, ta, która była odpowiedzialna za wszystko co pokażemy na scenie ,na zakończeniu.
Faktycznie było to mało czasu. Jednak stwierdziłam, że gdy wszyscy się ogarniemy może wyjść perfekcyjnie. Tylko każdy musi podejść do tego z powagą. Przynajmniej ja tak twierdziłam. Miałam nadzieję, że inni tego nie oleją i będą się starali. Skoro jestem przewodniczącą muszę być odpowiedzialna, zwłaszcza w szkole. Nie znaczy to, że byłam ponura. Nie. Czasami mi odbijało, zazwyczaj poza szkołą.
Próba trwała około trzech godzin. Niektórzy się już wkurzali. Ja sama muszę przyznać, że to było trochę za długo. Ale wytrwałam do końca i dumna ze swoich postępów miałam ochotę na gorącą kąpiel.


Obudziłam się niezbyt wypoczęta. Gdyby nie to, że dzisiaj jest szkoła z wielką chęcią wyrzuciłabym budzik przez okno. Ostatkami sił zerwałam się z miękkiego łóżka i poczłapałam do szafy, a z niej wyciągnęłam ubrania na dziś. Potem udałam się do łazienki i tam wykonałam standardy u dziewczyn w moim wieku. Odświeżona i już oprzytomniała zbiegłam na dół. Mama właśnie nakładała mi jajecznicy na talerz. Zjadłam ją ochoczo i udałam się do szkoły. Tam nic ciekawego mnie nie spotkało. Po za tym ,że byłam zwolniona z kilku lekcji bo miałam próbę.
Justin ciągle odzywał się do mnie nie chamsko, ale nie miło. To trochę bolało. Tym bardziej, że w przedstawieniu mieliśmy grać ważne dla siebie osoby.
To była ostatnia lekcja, historia. Nerwowo stukałam o blat ławki z nadzieją na dzwonek, jednak zegarek pokazywał, że jeszcze mnóstwo czasu do końca lekcji. W końcu nauczyciel zrobił to czego obawiałam się najbardziej –sprawdził zadanie domowe.
-Zadanie pokaże mi.. –ciągnął. –Może Samantha. –uśmiechnął się. Wiedziałam ,że myśli, że mam to zadanie i, że wpisze mi piątkę.
-Nie mam zadania. –odparłam niemal niedosłyszalnie.
Wszystkie spojrzenia oparły się na mnie.
-Nie masz?! –spytał zdziwiony profesor patrząc na moje oceny w dzienniku. Ja tylko pokiwałam głową na prawo i lewo, na znak, że nie mam. - W końcu to twój pierwszy raz. Mogę ci podarować –uśmiechnął się, a w klasie nastała głośna dyskusja na temat ,że ja mogę wszystko ,a oni nie. Te krzyki przeszywały całą głowę. Jak w ulu.
-Uspokójcie się do cholery! –krzyknęłam na całą klasę, a oczy wszystkich ponownie skierowały się na mnie. Miałam ochotę wyjść. Ta lekcja zżerała mnie od środka.
Nie sądziłam ,że stać mnie takie krzyknięcie. Wszyscy szeptali między sobą. O mnie, no bo o czym. W końcu sam nauczyciel uspokoił rozgadaną klasę. A, mnie wpisano uwagę. Nie zrobiło to dla mnie różnicy chociaż była to moja pierwsza uwaga w tej szkole, a chodzę tu trzy lata.
W końcu! Zadzwonił mój upragniony dzwonek ,a ja mogłam udać się do domu gdzie panowała zazwyczaj błoga cisza. Tak było i dziś. Puściłam sobie swoją ulubioną piosenkę i siadłam do zadań, która przestały być już dla mnie ważne. Nie wiem co się stało ale zaczęłam lekceważyć szkołę. Nie wiem co na mnie tak wpłynęło. Wiem jedno. Dobrze tak nie przejmować się wszystkim i każdym. Ślęczenie nad książkami po prostu mnie znudziło. Wybrałam się więc na spacer do parku.
Idąc wąską ścieżką wyłożoną kostką mijałam szczęśliwych ludzi. W końcu zauważyłam wolną ławkę. Usiadłam na niej i spojrzałam na szarzejące się już niebo. Tak naprawdę, co ja o sobie wiem? Nigdy nie zastanawiałam się nad sobą. Dziwiłam się dziewczynom z mojej szkoły, że ciągle się smucą bo jakiś, konkretny chłopak nie darzy ich miłością. Ja nie miałam tak nigdy. Zorientowałam się, że zbyt wiele czasu poświęcałam na naukę. Może i miałam przed sobą dobrą przyszłość ale nie miałam szczęścia. Dotarłam do tego dopiero dziś, gdy mam prawie osiemnaście lat.


____________________
I Jest ! Woow. Pierwszy rozdział. Szczerze ? Nawet mi się podoba.
5 KOMENTARZY = NN
Tagi: I
24.05.2012 o godz. 21:41
Samantha (Sam, Sammy) Holt -siedemnastolatka, szkolna przewodnicząca. Ma wielki talent aktorski i taneczny. Jest znana i lubiana w szkole. Postanawia spróbować swoich sił w szkolnym przedstawieniu.

Justin Bieber - osiemnastoletni piosenkarz. Matka wysłała go do szkoły publicznej ponieważ odizolował się od świata. Jest miły i zabawny. Interesuje go muzyka, aktorstwo.



____________________
Jednak postanowiłam napisać nowe opowiadanie. Mam niezły pomysł. Postaram się włożyć w to całe serce. Jeszcze dziś rozdział #1
Tagi: bohaterzy
24.05.2012 o godz. 20:51